Przed chwilą natrafiłam na bardzo dziwny artykuł opisujący dziwne zjawisko jakim jest jakis "drop out". Jak brzmiał nagłówek tegoż artykułu o "jakiejś pladze na polskich uczelniach" początkowo weszłam w ten artykuł bo ten nagłówek mnie dosłownie wystraszył. Myślałam z początku wchodząc na ten artykuł,że panuje od nowa jakaś pandemia albo że poczytam o jakiś zakazanych praktykach seksualnych w akademikach gdzie to studenci zbierają się do jednego pokoju na orgie ale gdzieżby!!!
Ten artykuł i po części mnie tez obejmował jak o dotyczył bo ja studiowałam a raczej zaczynałam naukę od 2010 roku do 2026 aż po dziś dzień. Coś zawsze zaczynam ale nie skończę. I artykuł obejmował lata 2012 do chyba dziś gdzie to ludzie z tego artykułu porzucali swoje studia z przyczyn między innymi "finansowych" czy "zdrowotnych" czyli skąd ja to znam,prawda???
Albo nawet i objęte zostały "dojazdy" na uczelnię. To też sprawa mi znajoma. WSzystkie te powody to jakby obejmowały mnie ale wiem teraz,że takich ludzi jak ja zawsze jestem to jest ich tysiące czy setki no i nie jestem odosobniona w swoich działaniach porzucania nauki. Mi się jedynie udało skończyć w 2010 roku właśnie 15 czerwca tę okropną politologię jakiej nie cierpię ale całę szczęście dyplom już spaliłam jak i nie będę do tego powracała. I tak już żyję przeszłością no i to prawda,że człowiek żyjący porzeszłością cierpi.
To prawda-kto mnie zna ten wie,że żyję przeszłością i nienawidzę przyszłości. Teraźniejszość mnie nie obchodzi. Przyszłośc tym bardziej. Chcę się obmyć z goofna WSZIF-u no i oczywiście pragnę dla siebie czegoś lepszego niż pierdzenia w stołek albo władać jakimś miejscem. Nauka na studiach ma mnie obmyć z tego goofna w jakim uwrzęzłam od 2010 roku a pomysleć,żę to mogła być moja "przepustka do kariery" bądź że dyplom taki mógł mi się do czegoś przydać. Ale ja nie zbuduję magisterki na tej politologii i na tym jak traktował mnie WSZIF czyli jak biedne dziecko jakie pragnie miłości a nikt jego nie rozumie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz