Nic mnie bardziej nie przerażą jak chodzenie do lasu. Boję się albowiem kleszczy a jak słyszę na przykład o boreliozie to naprawdę aż mnie wzdryga. Przy moim domu rosły tuje bardzo obszernie ale zostały one podcięte ale i tak boję się ogródków czy innych miejsc zielonych gdzie tacy "stali bywalcy" jak kleszcze mogą po prostu się schować. Mam bardzo lubianą grupę krwi przez te pajęczaki bo A RH+ a co za tym idzie one mogą się do mnie przyczepiać. Stąd tez szukam porad na kleszcze i jak się ich wyzbyć:
https://kobieta.wp.pl/dom/ogrod/posadz-wokol-domu-kleszcze-wiecej-sie-nie-pojawia-7258914462722432a
Jednak nie ma nic skutecznego w 100 % i także mogą one wśród zieleni przebywać bo są odporne na wdzięki odstraszających i roślinek stąd też tereny zielone omijam szerokim łukiem by nie stać się żywicielką dla takich owadów. Nic mnie bardziej nie przeraża jak choroby przenoszone przez kleszcze zwłaszcza,że paru moich znajomych cierpiało już przez te uprzykrzające życie owady.
Trzeba uważać a ja nie cierpię smarować się czym kolwiek na te owady czy pryskać bo jestem dorosłą autystką i przez to nie ma bezzapachowych takich aerozoli czy sprayów jakie pomogły by mi wyjść do zieleni. Stąd też ja nienawidze koloru zielonego a mam alergię na trawy, pyłki czy na szczaw i szpinak więc unikam wszystkiego co zielone nawet jakby miało być to zdrowe ale nie przez moje fanaberie żywieniowe ale bo jestem też uczulona.
Ale dam się innym cieszyć błogą nieświadomością jakoby w ich przydomowych ogródkach nie było nieproszonych gości a co za tym idzie niechaj sobie roślinki kwitną co im tam się posadzić podobało i przez to potem ludzie dziwią się,że będąc na terenach zielonych złapali jakieś świństwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz