Ludzie są różni i każdy z nas ma inny genotyp w sobie. O ile ja mam geny otyłości po babci od strony ojca i szerokie biodra po niej a wzrost jakiegoś pradziadka Antoniego co miał rzekomo 2 metry to naprawdę dobrze jest wiedzieć dlaczego jesteśmy takimi jakimi jesteśmy tu w dorosłym życiu. Nie aż tak całkiem dawno przeczytałam na necie historię kobiety jaka ma mozaikowy zespół downa czyli ma ten chromosom potrójny 21 ale nie wszędzie i nie we wszystkich badaniach się on ujawnia. A to ciekawe:
O ile dla jednych byłoby to smutne usłyszeć taką diagnozę o tyle kobieta z tego artykułu zrozumiałą jedno,że jest ona posiadaczką tej trisomii przez co jej dzieci są chore na Zespół Downa. Ja też dosyć często się zastanawiałam czy i ja nie mam jeszcze jakiś innych i ukrytych chorób genetycznych bo mam klinodaktylię u rąk a zwłaszcza te małe palce u moich rąk są wygięte w łuk a klinodaktylię mają też osoby chore z rozpoznaniem Zespołu Downa więc i ja mam jakieś cechy wspólne z tym schorzeniem ale nie muszę od razu mieć tego zespołu.
Moja matka powtarzała mi jaka to jestem zdrowa bo na jej i na kozim mleku byłam chowana przez co ma odporność ale wady genetyczne nie od razu są widoczne ale klinodaktylie na moich palach u rąk od zawsze była odkąd pamiętam a nie z tego powodu jak to twierdziła matka,że wujek Heniek czyli brat mojego ojca mi te paluszki połamał bo raz mi złamał małego palca u ręki ale one od zawsze były tak dziwnie powyginane.
Więc nie wiem bo nie mam bachorów i nie przekazuję swojego genomu dalej co jeszcze noszę w sobie ale naprawdę na geny trzeba uważać. Bo jak spotka się dwoje nosicieli to potem się różne dziwaczne bachory rodzą. Geny to nie zabawka jak i nie możemy w nie ingerować chociaż naukowcy to potrafią i chcą się w to bawić ale ja nie pochwalam poprawiania matki natury.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz